Jak wpłynie na pracę pr nowelizacja Prawa Prasowego?

33 lata czekaliśmy na nowelizację Prawa Prasowego. Główne zmiany dotyczą obszaru autoryzacji. Co oznacza to dla PRowców, Rzeczników Prasowych? Co zmieni się w kontekście funkcjonowania mediów? Czy są adekwatne do czasów i świata mediów w jakim żyjemy?

Informacja o podpisaniu nowelizacji Prawa Prasowego obiegła dzisiaj media.

Największa zmiana dotycząca obszaru autoryzacji dotyczy nie tylko zmniejszenia kar i sankcji związanych w wypadku braku jej nie uzyskania – które były jeszcze poniekąd spadkiem po PRL, ale przede wszystkim czasu jaki od teraz będziemy mieli na autoryzację. I tak w przypadku udzielenia wypowiedzi dla dziennika, mielibyśmy  6 godzin na autoryzację od momentu jej udzielenia, a w przypadku wypowiedzi dla czasopisma 24 godziny. Jeśli nie uda nam się dotrzymać terminów, dziennikarz będzie mógł opublikować publikację w formie jaką przesłał do nas. I co ważne od razu na etapie udzielania wypowiedzi musimy zaznaczyć, że chcemy skorzystać z prawa do autoryzacji by móc jej dokonać.

Nowelizacja ogranicza także zakres zmian, które można wprowadzić w tekście w ramach autoryzacji. Autoryzacją, nie będzie dla przykładu pisanie – tworzenie tekstu/pytań od nowa, ani też całkiem nowe wypowiedzi.

Jaki to może mieć wpływ dla uczestników życia medialnego, firm, instytucji?? Po pierwsze dyscyplina. Ja osobiście zalecam jeszcze większą powściągliwość, uważność w udzielaniu wypowiedzi. Po drugie warto pojmując decyzję o spotkaniu, rozmowie pamiętać o tym, by zaplanować od razu czas na udzielenie autoryzacji. Ewentualnie umówić się na ten termin z dziennikarzem. Jeśli korzystasz z usług profesjonalnej agencji public relations, może ona w Twoim imieniu dopilnować kwestii formalnych. Warto też korzystać z rad i doświadczenia osób zajmujących się PR już na etapie udzielania wypowiedzi, wcześniej po to by skonsultować przed wywiadem, czy udzieleniem wypowiedzi to na co warto zwrócić uwagę i jak reagować na niewygodne pytania. Nasi klienci czasami są bardzo rozczarowani, tym, że dziennikarz nie chce zmienić brzmienia ich pierwotnej wypowiedzi – mówią, „bo ja myślałem, że to taka luźna rozmowa”. Pamiętaj, nawet jeśli jest to Twój zaprzyjaźniony dziennikarz, zgadzając się na udzielenie wypowiedzi wchodzisz na służbowy grunt, wszystko co powiesz może być wykorzystane (przeciwko tobie też!!!). Dlatego warto ważyć słowa, przygotowywać się do udzielenia wypowiedzi, by nie było jak w tym kawale, bo co się już „powie” nie da się „odpowiedzieć”.

Jak ta zmiana wpłynie na relacje pomiędzy PRowcami i przedstawicielami mediów? To zależy. Jeśli mamy dobre relacje, pewnie niewiele. Choć terminy narzucone w ustawie są bardzo wyżyłowane. Nasza praca i tak już dzisiaj oznacza czujność 24/7. Z drugiej strony rodzi się pytanie, czy np. redaktor czasopisma zdąży napisać tekst na tyle szybko by go wysłać do autoryzacji w ciągu 24h od jego napisania? Czas pokaże.

Jedno jest pewne, warto poinformować klientów w najbliższym czasie o tej zmianie.  Nowelizacja ma wejść w życie w ciagu 14 dni od ogłoszenia jej w Dzienniku ustaw.

Czytaj więcej na: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/prawo-prasowe-nowelizacja-podpisana-przez-prezydenta-uregulowano-autoryzacje-usunieto-obowiazek-przestrzegania-linii-redakcyjnej

 

Oskary i znikająca kampania Orange

Najważniejszy weekend tego roku za nami- po raz 89 przyznano  Oskary — nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Zanim jednak najwytrwalsi mogli poznać wspaniałych laureatów, co bardziej czujni mieli szansę natknąć się w sieci na najkrótszą emisję reklamy „ever”. Mowa o kampanii Orange Love Finance, w ramach której, nagrane spoty z udziałem popularnej prezenterki Agnieszki Jastrzębskiej zostały zdjęte z oficjalnego kanału YB operatora, zaledwie kilkanaście godzin po ich premierze. Dlaczego opisuję razem te obydwa pozornie niezwiązane ze sobą zdarzenia? Bynajmniej, nie z tego powodu, że Agnieszka Jastrzębska zdobyła nagrodę – choć nie przeczę byłaby to spora sensacja z pewnością warta opisania – wspominam o nich, by porównać sposoby komunikowania się z otoczeniem obydwu organizacji w momencie „wpadek”, jakie im się przydarzyły. Błąd, „fuckup”, „wtopa”, „kryzys” – jak zwał tak zwał, każdy z nas zapewne ma kilka na swoim koncie. I nie jest moim zamiarem opiewanie tych, którzy tych błędów nie popełniają – bo nawet jeśli tak twierdzą, to z pewnością zgonili na kogoś albo mają krótką pamięć ewentualnie inaczej postrzegają rzeczywistość:) Nie zamierzam też, naśmiewać się z nikogo komu zdarzyło się zrobić coś źle, bo sama mam na swoim koncie sporą kolekcję  błędów. Chciałam zwrócić uwagę na coś, co zdecydowanie wydaje się być dużo bardziej istotne niż samo bycie bezbłędnym.

Mowa o zachowaniu się w krepującej i czasami bardzo trudnej sytuacji popełnienia błędu. Oczywiście im większa skala tym taka sytuacja wymaga większej zręczności i kompetencji. Moim zdaniem, niezależnie od tego czy zdarzy nam się błędnie odczytać laureata Oskara na scenie podczas transmitowanej do 225 krajów Gali czy też wyślemy list pod zły adres to najlepiej trzymać się tych samych zasad. Jakich?  Najlepiej powiedzieć  „przepraszam” i dodać, że zrobimy wszystko, by naprawić ten błąd i zminimalizować prawdopodobieństwo pojawienia się go w przyszłości. Wtedy zawsze wyjdziemy z twarzą. Tak właśnie zachowała się największa sieć firm audytorskich na świecie, która mimo bardzo spektakularnej „wtopy” w noc Oskarową, potrafiła w czasie rzeczywistym opublikować oświadczenie, w którym przeprosiła za zaistniałą sytuację – z jego oryginalną treścią można zapoznać się tu http://www.gala.pl/galeria/oscary-2017-dlaczego-ogloszono-zlego-zwyciezce-podczas-gali/oswiadczenie-firmy-pricewaterhousecoopers

A jak w sytuacji, w której fala hejtu internautów – inaczej mówiąc negatywnych opinii o spotach z udziałem Agnieszki Jastrzębskiej – zalała sieć zachowała się firma Orange? Schowała głowę w piasek. Najpierw – ukryła filmy na oficjalnym kanale YB (nie, tak naprawdę ich tu nie było, tylko wam się wydawało. Gdyby nie najbardziej czujni blogerzy nikt nie miałby szansy ich zobaczyć). Potem nie zrobiła nic, by zauważyć swoich klientów, widzów – by nawiązać z nimi dialog – dopiero w poniedziałek (spoty można było opublikować w sobotę, a ukryć w niedzielę ale oświadczenie odnoszące się do sytuacji można było opublikować dopiero w poniedziałek) rzecznik prasowy napisał, że kampania rozpoczęła się bez akceptacji działu marketingu operatora i przeprosił za falstart. Dodał, że oceny internautów dały im do myślenia. I koniec. That’s it! Treść oświadczenia Wojtka Jabczyńskiego możecie znaleźć na jego Twitterze https://twitter.com/rzecznikorange

Które zachowanie waszym zdaniem kupili klienci, widzowie, dziennikarze? Komu dalej będą ufać i może wybaczą wpadkę? Z kim chętnie podejmą dialog? Kogo produkty bedą kupować z względu na niską cenę, a czyje ze względu na sympatię i więź?

Jeśli dalej myślisz, że wspominany i nadużywany „profesjonalizm” jest niezbędnym parawanem i właściwym sposobem postępowania w sytuacji kryzysowej pomyśl kogo wybrałbyś na swojego kumpla?  Gościa, który udaje greka gdy wypije cały zapas piwa z lodówki, a zapytany wprost czy to on – wyjeżdża chyłkiem na wyjazd służbowy? Czy też chłopaka, który przyznaje, że go poniosło i  po wypłacie kupuje zapas piwa na miesiąc, a do tego na ochotnika sprząta przez najbliższy tydzień waszą hacjendę? Tak samo myśli Twój klient!

Autentyczność jest zdecydowanie bardziej wartościową walutą w walce o serce klienta niż pseudo profesjonalizm, ale jak widać nie każdego na nią stać.